Zostałem po godzinach w biurze – nowa stażystka też miała zaległości do nadrobienia
Późny wieczór w biurze i nieoczekiwane spotkanie z nową stażystką o zmysłowych kształtach
Byłem już zmęczony po całym dniu spotkań i raportów, ale deadline gonił, więc zostałem po godzinach w biurze. Światło na korytarzu przygasało, a cisza panowała absolutna – tylko cichy szum klimatyzacji i stukot moich palców na klawiaturze. Miałem 35 lat, byłem menedżerem średniego szczebla w tej korporacji, a życie prywatne... cóż, od rozwodu skupiałem się głównie na pracy. Nagle usłyszałem kroki obcasów na parkiecie. Podniosłem głowę i zobaczyłem ją – nową stażystkę, Olę, którą zatrudniliśmy tydzień temu. Miała dokładnie 22 lata, jak podała w CV, świeżo po studiach ekonomicznych, z burzą kasztanowych włosów opadających na ramiona i figurą, która przyciągała spojrzenia wszystkich facetów w firmie.
– Dzień dobry... to znaczy dobry wieczór, panie Marcinie – powiedziała z lekkim rumieńcem na policzkach, stając w drzwiach mojego gabinetu. Ubrana była w obcisłą białą bluzkę, która podkreślała jej pełne piersi, i wąską spódnicę do kolan, opinającą krągłe biodra. W ręku trzymała teczkę z dokumentami.
– Cześć, Ola. Co cię tu sprowadza o tej porze? – odparłem, odkładając raport i mierząc ją wzrokiem. Pierwszy raz poczułem to mrowienie w podbrzuszu, jakby powietrze nagle zgęstniało od napięcia.
– Mam zaległości z dzisiejszego szkolenia. Muszę to nadrobić, bo jutro prezentacja. Nie chciałam przeszkadzać, ale lights out za godzinę...
Usiadła na krześle naprzeciwko, skrzyżowała nogi, a jej spódnica podjechała nieco w górę, odsłaniając gładką skórę ud. Rozmawialiśmy o pracy, ale szybko zeszło na tematy luźniejsze. Opowiadała o studiach, o tym, jak naprawdę była podekscytowana pierwszą pracą, a ja dzieliłem się historiami z korpo-życia. Śmiała się perliście, jej oczy błyszczały w świetle lampy biurkowej. Zauważyłem, jak zerka na moje dłonie, na koszulę rozpiętą pod szyją.
– Wiesz, panie Marcinie, zawsze myślałam, że szefowie to tacy sztywniacy – rzuciła żartobliwie, nachylając się bliżej. Zapach jej perfum, słodki i korzenny, dotarł do mnie, budząc zmysły.
– Zadzieraj głowę wyżej, Ola. A poza tym, mów mi Marcin. Jesteśmy sami, po godzinach.
Pomogłem jej z tymi dokumentami, wyjaśniając zawiłości excela. Nasze ręce przypadkiem się dotknęły – iskra przebiegła między nami. Naprawdę byłem zaskoczony, jak mocno zareagowało moje ciało. Spojrzała na mnie znacząco, gryząc wargę.
– Dziękuję... Jesteś taki cierpliwy. Inni faceci w biurze tylko gapią się na mnie, a ty...
– A ja co? – zapytałem, wstając i podchodząc bliżej. Stała teraz tuż obok, jej oddech przyspieszył.
– Pomagasz. I wyglądasz... no, seksownie w tej koszuli.
Atmosfera gęstniała. Wyłączyłem górne światło, zostawiając tylko lampkę biurkową, rzucającą ciepłe cienie. Ola nie odeszła. Zamiast tego, położyła dłoń na moim ramieniu.
– Może zrobimy przerwę? – szepnęła.
To był moment, w którym napięcie eksplodowało. Pocałowałem ją delikatnie, a ona odpowiedziała z pasją, wciskając się w moje ramiona. Jej usta były miękkie, gorące, język tańczył z moim. Ręce powędrowały po jej plecach, zsuwając suwak spódnicy. Upadła na podłogę z cichym sykiem, odsłaniając czarne stringi i pończochy z samonośnymi pasami.
– Ola, jesteś pewna? – wysapałem, choć moje ciało już wiedziało odpowiedź.
– Tak, Marcin. Chcę cię od pierwszego dnia.
Rozpiąłem jej bluzkę, odsłaniając koronkowy stanik opinający jędrne piersi. Ssałem sutki przez koronkę, a ona jęczała cicho, wijąc się pod moimi dotykiem. Moje palce zanurzyły się w jej wilgotnej cipce, masując łechtaczkę. Była taka mokra, gotowa. Ale to był dopiero początek – zaległości czekały na nadrobienie.
– Dzień dobry... to znaczy dobry wieczór, panie Marcinie – powiedziała z lekkim rumieńcem na policzkach, stając w drzwiach mojego gabinetu. Ubrana była w obcisłą białą bluzkę, która podkreślała jej pełne piersi, i wąską spódnicę do kolan, opinającą krągłe biodra. W ręku trzymała teczkę z dokumentami.
– Cześć, Ola. Co cię tu sprowadza o tej porze? – odparłem, odkładając raport i mierząc ją wzrokiem. Pierwszy raz poczułem to mrowienie w podbrzuszu, jakby powietrze nagle zgęstniało od napięcia.
– Mam zaległości z dzisiejszego szkolenia. Muszę to nadrobić, bo jutro prezentacja. Nie chciałam przeszkadzać, ale lights out za godzinę...
Usiadła na krześle naprzeciwko, skrzyżowała nogi, a jej spódnica podjechała nieco w górę, odsłaniając gładką skórę ud. Rozmawialiśmy o pracy, ale szybko zeszło na tematy luźniejsze. Opowiadała o studiach, o tym, jak naprawdę była podekscytowana pierwszą pracą, a ja dzieliłem się historiami z korpo-życia. Śmiała się perliście, jej oczy błyszczały w świetle lampy biurkowej. Zauważyłem, jak zerka na moje dłonie, na koszulę rozpiętą pod szyją.
– Wiesz, panie Marcinie, zawsze myślałam, że szefowie to tacy sztywniacy – rzuciła żartobliwie, nachylając się bliżej. Zapach jej perfum, słodki i korzenny, dotarł do mnie, budząc zmysły.
– Zadzieraj głowę wyżej, Ola. A poza tym, mów mi Marcin. Jesteśmy sami, po godzinach.
Pomogłem jej z tymi dokumentami, wyjaśniając zawiłości excela. Nasze ręce przypadkiem się dotknęły – iskra przebiegła między nami. Naprawdę byłem zaskoczony, jak mocno zareagowało moje ciało. Spojrzała na mnie znacząco, gryząc wargę.
– Dziękuję... Jesteś taki cierpliwy. Inni faceci w biurze tylko gapią się na mnie, a ty...
– A ja co? – zapytałem, wstając i podchodząc bliżej. Stała teraz tuż obok, jej oddech przyspieszył.
– Pomagasz. I wyglądasz... no, seksownie w tej koszuli.
Atmosfera gęstniała. Wyłączyłem górne światło, zostawiając tylko lampkę biurkową, rzucającą ciepłe cienie. Ola nie odeszła. Zamiast tego, położyła dłoń na moim ramieniu.
– Może zrobimy przerwę? – szepnęła.
To był moment, w którym napięcie eksplodowało. Pocałowałem ją delikatnie, a ona odpowiedziała z pasją, wciskając się w moje ramiona. Jej usta były miękkie, gorące, język tańczył z moim. Ręce powędrowały po jej plecach, zsuwając suwak spódnicy. Upadła na podłogę z cichym sykiem, odsłaniając czarne stringi i pończochy z samonośnymi pasami.
– Ola, jesteś pewna? – wysapałem, choć moje ciało już wiedziało odpowiedź.
– Tak, Marcin. Chcę cię od pierwszego dnia.
Rozpiąłem jej bluzkę, odsłaniając koronkowy stanik opinający jędrne piersi. Ssałem sutki przez koronkę, a ona jęczała cicho, wijąc się pod moimi dotykiem. Moje palce zanurzyły się w jej wilgotnej cipce, masując łechtaczkę. Była taka mokra, gotowa. Ale to był dopiero początek – zaległości czekały na nadrobienie.
Napięcie rośnie: flirt przy biurku przechodzi w gorące pieszczoty i oralne uniesienia stażystki
Ola стояла przede mną półnaga, jej nagie uda lśniły w półmroku, pończochy podkreślały smukłe nogi. Pchnąłem ją delikatnie na biurko, zsuwając stringi. Była gładko wygolona, cipka różowa i wilgotna, pachnąca podnieceniem. Klęknąłem, wdychając jej zapach, a potem zanurzyłem język w jej szparce. Jęknęła głośno, chwytając mnie za włosy.
– O Boże, Marcin... tak, liż mnie mocniej! – błagała, rozchylając nogi szerzej.
Ssałem jej łechtaczkę, wsuwając dwa palce głęboko, masując punkt G. Jej biodra falowały, sok spływał po moim podbródku. Naprawdę byłem w ekstazie, czując jej smak po raz pierwszy. Ola wiła się, jej piersi falowały, sutki twarde jak kamyki. Doszła z krzykiem, trzęsąc się w orgazmie, ściskając moje palce.
– To było... niesamowite – wysapała, ciągnąc mnie w górę. Jej ręce rozpięły mój pasek, ściągnęły spodnie i bokserki. Mój twardy kutas wyskoczył, gruby i pulsujący, z kroplą preejakulatu na czubku.
– Jaki duży... Chcę cię possać – mruknęła z dzikim błyskiem w oku.
Klęknęła na podłodze, biorąc mnie do ust. Jej wargi owinęły trzon, język wirował wokół żołędzi. Ssała głęboko, połykając prawie całego, śliniąc się obficie. Patrzyła na mnie spod rzęs, naprawdę byłem w siódmym niebie. Trzymałem jej głowę, rżnąłem usta delikatnie, czując gardło.
– Ola, jesteś mistrzynią... Głębiej!
Po kilku minutach nie wytrzymałem – wyciągnąłem kutasa, tryskając na jej piersi. Sperma spływała po dekolcie, a ona lizała wargi, uśmiechając się lubieżnie.
– Jeszcze nie koniec – szepnęła, wstając i ocierając się cipką o moje udo. Posadziłem ją na biurku, rozkładając jej nogi. Wsunąłem się powoli, centymetr po centymetrze. Była ciasna, gorąca, otulała mnie idealnie.
– Pieprz mnie mocno, szefie! – jęknęła, drapiąc mi plecy.
Waliłem w nią rytmicznie, biuro wypełniło się klaskaniem ciał i jej wrzaskami. Zmieniałem tempo, ssąc jej cycki, gryząc sutki. Ona wiła się, dochodząc po raz drugi, ściskając mnie w sobie. Pierwszy raz poczułem taką chemię z kimś z pracy. Przerwałem, nie chcąc kończyć zbyt szybko.
– Chcę cię od tyłu – wyszeptałem.
Ola pochyliła się nad biurkiem, wypinając tyłek. Wsunąłem się w jej cipkę odkulnie, klepiąc po pośladkach. Jej pończochy szeleściły przy każdym pchnięciu. Rozmawialiśmy brudno, podniecając się nawzajem.
– Lubisz rżnąć stażystki po godzinach?
– Tylko takie młode i napalone jak ty.
Napięcie rosło, pot spływał po naszych ciałach. Wiedziałem, że to dopiero rozgrzewka – zaległości były ogromne.
– O Boże, Marcin... tak, liż mnie mocniej! – błagała, rozchylając nogi szerzej.
Ssałem jej łechtaczkę, wsuwając dwa palce głęboko, masując punkt G. Jej biodra falowały, sok spływał po moim podbródku. Naprawdę byłem w ekstazie, czując jej smak po raz pierwszy. Ola wiła się, jej piersi falowały, sutki twarde jak kamyki. Doszła z krzykiem, trzęsąc się w orgazmie, ściskając moje palce.
– To było... niesamowite – wysapała, ciągnąc mnie w górę. Jej ręce rozpięły mój pasek, ściągnęły spodnie i bokserki. Mój twardy kutas wyskoczył, gruby i pulsujący, z kroplą preejakulatu na czubku.
– Jaki duży... Chcę cię possać – mruknęła z dzikim błyskiem w oku.
Klęknęła na podłodze, biorąc mnie do ust. Jej wargi owinęły trzon, język wirował wokół żołędzi. Ssała głęboko, połykając prawie całego, śliniąc się obficie. Patrzyła na mnie spod rzęs, naprawdę byłem w siódmym niebie. Trzymałem jej głowę, rżnąłem usta delikatnie, czując gardło.
– Ola, jesteś mistrzynią... Głębiej!
Po kilku minutach nie wytrzymałem – wyciągnąłem kutasa, tryskając na jej piersi. Sperma spływała po dekolcie, a ona lizała wargi, uśmiechając się lubieżnie.
– Jeszcze nie koniec – szepnęła, wstając i ocierając się cipką o moje udo. Posadziłem ją na biurku, rozkładając jej nogi. Wsunąłem się powoli, centymetr po centymetrze. Była ciasna, gorąca, otulała mnie idealnie.
– Pieprz mnie mocno, szefie! – jęknęła, drapiąc mi plecy.
Waliłem w nią rytmicznie, biuro wypełniło się klaskaniem ciał i jej wrzaskami. Zmieniałem tempo, ssąc jej cycki, gryząc sutki. Ona wiła się, dochodząc po raz drugi, ściskając mnie w sobie. Pierwszy raz poczułem taką chemię z kimś z pracy. Przerwałem, nie chcąc kończyć zbyt szybko.
– Chcę cię od tyłu – wyszeptałem.
Ola pochyliła się nad biurkiem, wypinając tyłek. Wsunąłem się w jej cipkę odkulnie, klepiąc po pośladkach. Jej pończochy szeleściły przy każdym pchnięciu. Rozmawialiśmy brudno, podniecając się nawzajem.
– Lubisz rżnąć stażystki po godzinach?
– Tylko takie młode i napalone jak ty.
Napięcie rosło, pot spływał po naszych ciałach. Wiedziałem, że to dopiero rozgrzewka – zaległości były ogromne.
Kulminacja na biurkowym blacie: nadrobiliśmy zaległości w eksplozji namiętności i wielokrotnych orgazmów
Ola wiła się pod moimi pchnięciami, jej tyłek falował przy każdym uderzeniu. Wyciągnąłem kutasa, zwilżając palec jej sokami, i delikatnie wsunąłem w jej ciasną dupkę. Jęknęła z rozkoszy, rozluźniając się.
– Tak, ale powoli... Kocham anal, ale to mój pierwszy raz z szefem – wyszeptała.
Masowałem jej tyłek palcami, potem wsunąłem kutasa ostrożnie. Była niewiarygodnie ciasna, gorąca. Ruchałem ją analnie powoli, przyspieszając, a ona masturbowała cipkę, krzycząc.
– Głębiej, Marcin! Rozjeb mi dupę!
Zmieniłem pozycję – położyła się na plecach na biurku, nogi na moich ramionach. Waliłem w cipkę mocno, jej cycki podskakiwały. Doszła trzeci raz, tryskając sokiem na moje jądra. Naprawdę byłem oszołomiony jej wytrzymałością.
– Wypełnij mnie spermą! – błagała.
Przyspieszyłem, czując nadchodzący orgazm. Trysnąłem głęboko w jej cipkę, wypełniając gorącym nasieniem. Upadliśmy na siebie, dysząc, spoceni i szczęśliwi.
– To było... najlepsze nadrobienie zaległości ever – zaśmiała się, całując mnie.
– Zgoda. Ale jutro udajemy, że nic się nie stało? – zapytałem żartobliwie.
– Może... albo powtórzymy? – mrugnęła.
Ubraliśmy się powoli, sprzątając bałagan. Wymieniliśmy numery, obiecując dyskrecję. Wychodząc z biura, czułem się jak nowo narodzony. Pierwszy raz od lat miałem taką przygodę w pracy. Ola, ta 22-letnia bogini, zmieniła nudny wieczór w erotyczną ucztę. Zaległości nadrobione – z nawiązką.
– Tak, ale powoli... Kocham anal, ale to mój pierwszy raz z szefem – wyszeptała.
Masowałem jej tyłek palcami, potem wsunąłem kutasa ostrożnie. Była niewiarygodnie ciasna, gorąca. Ruchałem ją analnie powoli, przyspieszając, a ona masturbowała cipkę, krzycząc.
– Głębiej, Marcin! Rozjeb mi dupę!
Zmieniłem pozycję – położyła się na plecach na biurku, nogi na moich ramionach. Waliłem w cipkę mocno, jej cycki podskakiwały. Doszła trzeci raz, tryskając sokiem na moje jądra. Naprawdę byłem oszołomiony jej wytrzymałością.
– Wypełnij mnie spermą! – błagała.
Przyspieszyłem, czując nadchodzący orgazm. Trysnąłem głęboko w jej cipkę, wypełniając gorącym nasieniem. Upadliśmy na siebie, dysząc, spoceni i szczęśliwi.
– To było... najlepsze nadrobienie zaległości ever – zaśmiała się, całując mnie.
– Zgoda. Ale jutro udajemy, że nic się nie stało? – zapytałem żartobliwie.
– Może... albo powtórzymy? – mrugnęła.
Ubraliśmy się powoli, sprzątając bałagan. Wymieniliśmy numery, obiecując dyskrecję. Wychodząc z biura, czułem się jak nowo narodzony. Pierwszy raz od lat miałem taką przygodę w pracy. Ola, ta 22-letnia bogini, zmieniła nudny wieczór w erotyczną ucztę. Zaległości nadrobione – z nawiązką.
