Deszczowy wieczór i awaria prądu: Współlokatorka bojąca się ciemności

Deszczowy wieczór i awaria prądu: Współlokatorka bojąca się ciemności

Ulewna burza i nagła ciemność w naszym mieszkaniu

Pamiętam ten wieczór jakby to było wczoraj. Siedziałem w salonie z laptopem na kolanach, próbując dokończyć raport do pracy, kiedy za oknem rozszalała się burza. Deszcz bębnił o szyby jak szalone palce perkusisty, a błyskawice co chwilę rozświetlały pokój. Byłem sam w mieszkaniu, myślałem, aż tu nagle usłyszałem, jak drzwi wejściowe otwierają się z trzaskiem. To była Ola, moja współlokatorka od pół roku. Miała dwadzieścia dwa lata, studiowała grafikę na politechnice, a jej uśmiech potrafił rozjaśnić cały dzień. Długie, kasztanowe włosy, smukła figura i te zielone oczy, które zawsze wydawały mi się tajemnicze.

– Cześć, Kuba! – zawołała, zrzucając mokry płaszcz. – Ale lało po drodze!

– Hej, Ola. Wyglądasz jak zmokła kura – zażartowałem, podnosząc wzrok.

Roześmiała się, ale w jej głosie było coś nerwowego. W tym momencie huknął grom, a światła zgasły. Całe mieszkanie pogrążyło się w absolutnej ciemności. Serce mi podskoczyło, ale szybko się opanowałem. Ola jednak pisnęła głośno i rzuciła się w moją stronę.

– O Boże, Kuba! Wyłącz to! – krzyknęła, chwytając mnie za ramię. Jej dłoń była zimna i drżąca.

– Spokojnie, to awaria prądu. Burza pewnie uszkodziła linie – powiedziałem uspokajająco, choć sam pierwszy raz miałem do czynienia z czymś takim w tym mieszkaniu.

Siedzieliśmy tak przez chwilę w ciszy, przerywanej tylko odległymi grzmotami. Czułem jej bliskość – pachniała deszczem i jakimś słodkim perfumem. Naprawdę byłem zaskoczony, jak bardzo się bała. Ola zawsze wydawała mi się taka pewna siebie, imprezowiczka, która opowiadała o swoich podbojach na studiach. A tu nagle trzęsła się jak liść.

– Nienawidzę ciemności – wyszeptała, przysuwając się bliżej. – Od dziecka. Koszmary, wiesz...

– Dobra, poczekamy, aż wróci prąd. Albo zapalę świece – zaproponowałem, wstając ostrożnie.

Znalazłem w kuchni zapasowe świece i zapałki. Zapaliłem jedną, stawiając na stole. Słabe światło rzucało długie cienie na ściany. Ola siedziała skulona na kanapie, objąwszy kolana. Jej mokra bluzka przylegała do ciała, podkreślając krągłości piersi. Pierwszy raz poczułem, jak krew szybciej krąży mi w żyłach. Nie powinienem tak myśleć o współlokatorku, ale ta sytuacja...

– Opowiedz mi coś – poprosiła. – Żeby nie myśleć o tym.

Zacząłem opowiadać anegdoty z pracy, o moim ostatnim wyjeździe służbowym. Śmiała się cicho, ale nadal trzymała mnie za rękę. Deszcz nie ustawał, a my rozmawialiśmy godzinami. Dowiedziałem się, że jej rodzice rozwiedli się, kiedy była mała, i że od tamtej pory boi się samotności w ciemności. To czyniło ją bardziej ludzką, bliższą. Napięcie rosło powoli, jak wilgoć w powietrzu przed burzą.

W końcu, po godzinie, prąd nie wrócił. Ola westchnęła.

– Zostań ze mną dziś, Kuba. Proszę. Nie zasnę sama.

Skinąłem głową, czując dreszcz podniecenia. Położyliśmy się na kanapie, pod jednym kocem. Jej głowa oparła się o moje ramię, a ja wdychałem zapach jej włosów. Naprawdę nie spodziewałem się, co przyniesie ta noc.

Bliskość w mroku: Rozmowy i pierwsze dotyki pod kocem

Leżeliśmy tak na kanapie, owinięci jednym kocem, a deszcz nadal bębnił o dach. Ola wtuliła się we mnie mocniej, jej oddech przyspieszył. Czułem ciepło jej ciała przez cienką bluzkę. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak ta pewna siebie dziewczyna zamienia się w bezbronną istotę w ciemności. Światło świec dogasało powoli, rzucając ciepłą poświatę na jej twarz.

– Dziękuję, że jesteś – mruknęła, unosząc głowę. Nasze oczy się spotkały. Były tak blisko.

– Nie ma sprawy. Jesteśmy współlokatorkami, prawda? – odpowiedziałem, głaszcząc jej ramię.

Jej skóra była gładka, jak aksamit. Pierwszy raz dotknąłem jej w ten sposób, nie jak kumpla. Dreszcz przeszedł mi po plecach. Rozmawialiśmy dalej, o wszystkim i o niczym. Opowiadała o swoim ostatnim chłopaku, który ją zdradził, o tym, jak trudno jej zaufać. Ja dzieliłem się historiami z przeszłości, o samotnych wieczorach po rozstaniu z byłą.

– Wiesz, Kuba, zawsze cię lubiłam – wyznała nagle. – Jesteś taki... stabilny.

– Ja ciebie też. Jesteś jak powiew świeżości w tym mieszkaniu – odparłem, a moja dłoń powędrowała niżej, na jej talię.

Nie cofnęła się. Wręcz przeciwnie, przysunęła biodra bliżej. Czułem, jak jej pierś unosi się szybko. Atmosfera zgęstniała, jakby burza na zewnątrz była metaforą tego, co działo się między nami. Zapaliłem kolejną świecę, ale światło było słabe. W półmroku jej usta wydawały się pełne, kuszące.

– Zimno mi – szepnęła, wsuwając dłoń pod moją koszulkę.

Jej palce musnęły mój brzuch, a ja zadrżałem z podniecenia. Odwzajemniłem gest, rozpinając górny guzik jej bluzki. Materiał rozchylił się, odsłaniając koronkę stanika. Była piękna, naprawdę piękna. Pocałowałem ją delikatnie w szyję, a ona jęknęła cicho.

– Kuba... to dobrze się czuje...

Nasze usta wreszcie się spotkały. Pocałunek był głodny, pełen stłumionego pragnienia. Języki splatały się, ręce wędrowały. Zdjąłem jej bluzkę, a ona moją koszulkę. Jej skóra była ciepła, mimo chłodu w pokoju. Pieściłem jej piersi przez koronkę, a ona wiła się pod moimi dotykami.

– Chcę cię poczuć – wyszeptała, sięgając do mojego pasa.

Rozpięła spodnie, a ja jej spódnicę. Leżeliśmy nago pod kocem, ciała splecione. To nie był pośpiech, to było narastające napięcie, budowane miesiącami wspólnego życia. Smakowała słono-słodko, jak deszcz i pożądanie. Godziny mijały, a my odkrywaliśmy się nawzajem. Naprawdę pierwszy raz poczułem, że to coś więcej niż przelotna przygoda.

Kulminacja namiętności: Deszczowa noc pełna rozkoszy i bliskości

Kiedy świt zaczął szareć za oknem, wciąż byliśmy spleceni na kanapie. Burza osłabła, ale nasze pożądanie osiągnęło zenit. Ola patrzyła na mnie z błyskiem w oku, jej ciało lśniło od potu. Naprawdę nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje – z kumpelki stała się kochanką.

– Weź mnie, Kuba. Teraz – jęknęła, rozchylając uda.

Wszedłem w nią powoli, czując, jak jej ciepło mnie otula. Było idealnie, ciasno i mokro. Poruszaliśmy się w rytm deszczu, który nadal kapnął. Jej paznokcie wbijały się w moje plecy, a jęki wypełniały pokój.

– Tak... głębiej! – wołała.

Przyspieszyłem, a ona wiła się pode mną. Pieściłem jej łechtaczkę, a ona eksplodowała pierwsza – orgazm wstrząsnął jej ciałem, krzyknęła głośno. To doprowadziło mnie do krawędzi. Wycofałem się w ostatniej chwili, kończąc na jej brzuchu.

Leżeliśmy dysząc, tuląc się. Prąd wrócił nagle, ale nie wstaliśmy. Ola uśmiechnęła się leniwie.

– To było niesamowite. Zawsze bałam się ciemności, ale z tobą... to było najlepsze, co mogło się zdarzyć.

– Dla mnie też – przyznałem, całując ją.

Tej nocy nasza relacja zmieniła się na zawsze. Zostaliśmy parą, a wspomnienie tej deszczowej nocy stało się naszym sekretem. Naprawdę pierwszy raz poczułem prawdziwą bliskość.

Oceń opowiadanie

- (0)

Podobne opowiadania

Wszystkie opowiadania Losowe opowiadanie

Strona tylko dla doroslych

Ta strona zawiera tresci przeznaczone wylacznie dla osob pelnoletnich (18+).

Czy potwierdzasz, ze masz ukonczne 18 lat?

No